Pierwszy wpis w dzienniku. Nadkreatywna niedziela

wyświetlenia: 162
czas czytania: 5 min

komputer z programem do tworzenia muzyki na ekranie oraz notatki i mapy myśli

Dzisiejsza ostatnia sierpniowa niedziela była wyjątkowo produktywna i twórcza, ale także wyjątkowa pod innymi względami.

Cieszę się, że akurat dzisiejszy dzień jest tematem pierwszego postu w moim Dzienniku Nadreatywności! A to dlatego, że wszystko, co się dzisiaj działo (oraz powstało) tylko upewnia mnie w słuszności podjętej decyzji odnośnie konsolidacji wszystkich swoich projektów online i offline pod jedną marką – marką osobistą – imieniem i nazwiskiem.

Ale także upewniło mnie po raz kolejny w tym, że moja Koncepcja Zarządzania Procesem Twórczym, którą opisałem w swoim ebooku, jest oparta na słusznych założeniach. I doświadczam tego jeszcze bardziej, niż w dniu publikacji.

I właśnie z tego powodu ten wpis będzie dokładnym chronologicznym odwzorowaniem dzisiejszego, doprawianym komentarzami/ wyjaśnieniami nt. m. in. Procesu Twórczego, dnia.

Najbardziej twórczy dzień tygodnia. Noc z piątku na sobotę

Zanim opowiem o dzisiejszej mega kreatywnej niedzieli, chciałbym od razu zaznaczyć, że to jest wyjątek.

Zauważyłem, że u mnie dzień dniowi twórczo nierówny. Zdecydowanie największa ilość pomysłów (i twórczej pracy) zostaje wygenerowana w noc z piątku na sobotę (zakładając, że mam wtedy możliwość pracy twórczej 😏😜).

Często nazywam ten czas piątkowo-sobotnim twórczym maratonem lub po prostu “fazą” 😀

Nie wiem, dlaczego tak jest, ale spróbuję to wytłumaczyć:

  • Kończy się tydzień pracy. Wiem, że następnego dnia będzie wolne, więc nie muszę wcześnie wstawać rano (a ogólnie najbardziej twórczy jestem zdecydowanie w nocy, od godz. 21-22). No i wszystkie nagromadzone w ciągu tygodnia idee zaczynają wydostawać się z zakamarków umysłu. Od razu zaczynam nad nimi pracować.
  • Być może fakt, że kończy się tydzień pracy, odpręża umysł i pozwala mu udać się w inne tereny, niezwiązane z pracą, obowiązkami itd. Najważniejsze jest, że umysł wtedy odpuszcza, rozluźnia się, a to jest pomost pomiędzy świadomością a podświadomością, w której inkubują pomysły i z której właśnie w takich momentach są one wrzucane do świadomości (olśnienie).
  • Świadomość tego, że przez 2 dni masz wolne (jeśli akurat masz/mam), “odkorkowuje” twórczą energię, której nie mogłem w całości uwolnić w ciągu tygodnia, np. chociażby z powodu konieczności wczesnego wstawania, czego strasznie nie lubię.
  • W piątek niejako “zamykamy” pewien etap – 5 pracowniczych dni, co można by porównać do zakończenia etapu Przygotowania (w Procesie Twórczym) i przejścia do Inkubacji, z której właśnie wyłaniają się Olśnienia.

Ale to wszystko są tylko moje dywagacje i teorie. Niemniej jednak, żaden inny dzień, ani żadna inna noc nie jest u mnie chociażby w 20% tak twórcza, jak noc z piątku na sobotę… No chyba, że jest to dzisiejsza niedziela.

Wyjątkowo twórczy poranek – u mnie to wyjątek

Wczoraj wyjątkowo zasnąłem naprawdę wcześnie. O 22 po prostu padłem, nie gasząc świateł, ani nie wyłączając komputera. Byłem padnięty z powodu:

  • całodniowych przygotowań strony (a raczej tego, co byłem w stanie zrobić w miarę sprawnie) do jutrzejszej “inauguracji” Operacji Konsolidacji,
  • pisania bardzo rozbudowanego artykułu (ponad 3000 słów), o którym wspomniałem we wstępie,
  • poprawkami utworu skomponowanego dzień wcześniej wcześniej oraz przy okazji zapisaniem nowego motywu na kompozycję,
  • dłuższym spotkaniem.

Ponieważ śpię zazwyczaj 5-6 godzin, obudziłem się o 4 rano. Ogarnąłem wzrokiem biurko obłożone notatkami i mapami myśli – wszystko tak, jak to zostawiłem w trakcie pracy, światełka świecące na regale z książkami oraz godzinę. Wstałem, wziąłem prysznic i się zaczęło!

W sumie, zaczęło się już pod prysznicem – klasyka.

Najpierw pomysł muzyczny. Last Melancholy August Sunday

W mojej głowie pojawiła się melodia, która zdominowała mój umysł. Nuciłem, improwizowałem, a po wyjściu z pod prysznica od razu włączyłem Guitar Pro (program do edycji nut/ tabulator oraz – w moim przypadku – tworzenia muzyki; widzicie go na zdjęciu dołączonym do wpisu), by zapisać samą melodię. Taki mam zwyczaj i zawsze powtarzam: “Masz pomysł? Od razu go zanotuj!“.

Ale mnie poniosło… i dodałem partie innych instrumentów, i perkusję, i trochę to “przyprawiłem”, no i gotowy materiał na utwór, a w sumie cały utwór! Zajęło mi to z godzinę, może półtorej.

Po kilkukrotnym przesłuchaniu tego, co wyszło (również możesz posłuchać tego na moim Instagramie), uznałem, że jest to dobre i po kawie zabrałem się do kontynuacji pracy nad artykułem.

Muzycznie pożegnałem ostatnią niedzielę mojego ulubionego miesiąca i ulubionej pory roku (dla mnie lato kończy się jutro). A nastrój utworu odzwierciedlał mój “mood” w danej chwili, chociaż muszę przyznać, że muzyka, którą tworzę, zawsze jest w tym stylu.

Pomysły chodzą parami, a raczej… stadami

W trakcie komponowania, a raczej odsłuchiwania tego, co stworzyłem, zerkałem na notatki i mapy myśli porozkładane wokół komputera. I razem z pomysłami muzycznymi, zaczęły się sypać pomysły wszelakie. Istny gejzer pomysłów!

To, co widzicie na zdjęciu pod tytułem tego wpisu, jest dowodem na szerzone przeze mnie herezje nt. Zarządzania Procesem Twórczym 😈😏 .

Na kartce z mapą myśli nowego mega grubego totalnego projektu (Operacja Konsolidacja), który zainauguruję jutro i do którego zacząłem Was powoli przygotowywać mentalnie w stories, znalazło się miejsce dla kilku pomysłów odnośnie innych projektów, którymi się zajmuję (dlatego dopiski różnymi kolorami):

  • pomysł na post (ten)
  • adnotacja i kolejny argument do artykułu nt tego, czy gra na instrumencie rozwija kreatywność (w stories napisałem, że moim zdaniem – nie 😈 i… zawrzało 😱😂 ale spokojnie, wszystko Wam niedługo wytłumaczę)
  • 3 nowe argumenty nt tego, dlaczego warto wszystko rzucić i od razu zająć się pomysłem/ami, które wpadły Wam znienacka do głowy (wiecie, że jestem propagatorem multiprojektingu 😜)
  • kilka uzupełnień dla “za” dla mojego nowego projektu, które dodam do jutrzejszego długiego wpisu
  • powstała (w rogu) koncepcja “podwójnie ugruntowanego pomysłu” 🤓😏😂
  • zanotowałem fajną myśl, która precyzyjnie obrazuje moje twórcze motto/ credo.

To wszystko się “zadziało” dzisiaj od 4 do 8 rano…

Szybkie sprawozdanie/ dokumentacja online – post – i powrót do pracy

Twórczy poranek został uwieczniony na zdjęciu, a potem zaistniał na Instagramie jako post. No a teraz opisałem go także tutaj – w moim nadkreatywnym dzienniku – w bardziej szczegółowej formie.

Tak właśnie zamierzam teraz działać: pokazywać kulisy swojej pracy i etapy Procesu Twórczego, dokumentować swoją twórczość i pisać z tego sprawozdania. Być może posłużą mi później jako źródło do badań/ weryfikacji moich teorii…

Wrzuciłem później dłuższą zajawkę tego utworu, który jeszcze będę dopieszczać, ale nie chciałem marnować czasu, który muszę poświęcić dziś na przygotowania do inauguracji jutrzejszego wydarzenia – startu mega dużego totalnego i grubego projektu! Jeśli jesteście ze mną od dłuższego czasu, to pewnie zauważyliście małe wskazówki odnośnie tego projektu w stories (gigantyczne mapy myśli, wzmianki o tym, że będzie inna forma, kryptonim “operacja Konsolidacja” itd 😎)

Powrót do muzyki

No a wracając do utworu, to takich kompozycji stworzyłem już bardzo dużo, ale za bardzo się nimi nie dzieliłem online… Miałem już okazję tworzyć muzykę do kilku krótkich filmów animowanych moich przyjaciół-artystów, do spotu reklamowego lubelskiego festiwalu, a cała reszta zalegała w szufladzie….

Cieszę się, że wracam do muzyki i właśnie stwarzam dla niej niezbędną przestrzeń online. Będzie ona od dzisiaj tak samo ważnym tematem, który będę poruszał w mediach społecznościowych, jak i na blogu.

No i moja wiedza z zakresu komponowania i gry na gitarze zostanie wreszcie “opakowana” w formę, którą będę mógł się podzielić. Notatki z tymi materiałami leżą od kilku lat w szufladzie…

Od jakiegoś czasu pracuję nad kolejnym projektem, który, podobnie jak te, które znacie, ma na celu dzielenie się wiedzą, tyle że tym razem chciałbym krok po kroku pokazać tym z Was, którzy mają podstawową wiedzę/ umiejętności w zakresie gry na instrumencie, jak tworzyć/ komponować utwory muzyczne i piosenki.

Obłożony notatkami (sprzed kilku lat) oraz otoczony muzyką, tworzę szkielet kursu i… czuję, jak powrót do muzyki ożywia moje serce. Chcę po prostu podzielić się kolejną umiejętnością i doświadczeniem.

Kilka dni temu po raz pierwszy raz wrzuciłem na profil swój utwór muzyczny, który stworzyłem 2 lata temu. Nie robiłem tego wcześniej dlatego, że był to profil poświęcony stricte Zarządzaniu Procesem Twórczym i nie chciałem go “rozcieńczać”.

Z tego też powodu wyodrębniłem swoje notatki wizualne w osobnym profilu @kreatywnenotatki. No a dzisiaj wrzuciłem kolejny muzyczny fragment, by przypieczętować powrót do komponowania!

Niemniej jednak, wspominałem już wiele razy, że tworzę muzykę – bardzo dużo muzyki. Jest to moje hobby, okazja, żeby wyrazić swoje emocje i… pomysły w inny sposób. Muzykę tworzę od wielu lat i mimo że udało mi się wiele razy “wykorzystać” w praktyce swoje utwory, to nadal komponowałem i chowałem to do szuflady, a ostatnimi czasy w ogóle zaniedbałem komponowanie…

VG

Poprzedni wpis:
Następny wpis:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *