Dlaczego rezygnuję z projektów-marek na rzecz marki osobistej? Operacja “Konsolidacja” #1

Zapraszam do mojej podróży od tworzenia do szuflady (offline), poprzez projekty, które były osobnymi "markami", aż do podjęcia decyzji o budowaniu marki osobistej. Poznasz powody, dla których po dwóch latach rozwijania osobnych projektów online pod różnymi nazwami, zacząłem budować markę osobistą.

wyświetlenia: 141
czas czytania: 12 min

logo vadim gierko marka osobista

Jeśli tak, jak ja, pracujesz nad kilkoma różnymi większymi projektami/ produktami, działasz w różnych dziedzinach, to być może miałeś/aś ten dylemat:

Rozwijać każdy projekt/ produkt jako osobną markę czy też budować markę osobistą, pod którą będą “podpięte” poszczególne projekty?

Kiedy zaczynałem swoją działalność online (czyli zacząłem “wychodzić do ludzi” z tym, nad czym pracowałem od wielu lat offline’owo), wybrałem pierwszą opcję – każdy mój projekt był osobną marką

Po dwóch latach doszedłem jednak do wniosku, że chcę (i muszę) budować markę osobistą. Tym samym rozpocząłem zakrojoną na szeroką skalę (w odniesieniu do mojej działalności) i wymagającą “sprawnej logistyki” operację, której nadałem kryptonim Konsolidacja.

Ale przyjrzyjmy się każdemu z etapów po kolei.

Chciałbym podzielić się z Tobą swoją “podróżą”. Od tworzenia do szuflady (offline), poprzez stopniowe “wyjście do ludzi” z poszczególnymi projektami, które de facto były osobnymi “markami”, aż do podjęcia decyzji o budowaniu marki osobistej.

Być może moja historia stanie się dla Ciebie inspiracją. A może podrzuci kilka kwestii do przemyślenia lub też będzie poradnikiem “jak tego nie robić”.

Ponieważ operacja Konsolidacja dopiero się zaczęła, chciałbym na bieżąco dokumentować jej przebieg. Właśnie w tym celu powstała kategoria wpisów Marka osobista. Operacja “Konsolidacja.

Dla mnie całe to przedsięwzięcie jest sporym wyzwaniem, jak i eksperymentem. Zarówno twórczym, marketingowym, jak i “logistycznym”. Dlatego chciałbym, by został po nim jakiś namacalny ślad, a nie “wszystko od razu było gotowe i działało”.

Dlatego dokumentuję cały ten proces przede wszystkim dla siebie. Będę tutaj także wrzucał checklisty, które mam do zrobienia, uwagi i kwestie do przemyślenia). Niemniej jednak, jeśli będziesz mi towarzyszył/a w tej podróży, będę zaszczycony. Operacja Konsolidacja – czas, start!

Dlaczego najpierw rozwijałem projekty-marki?

Odkąd siebie pamiętam, zawsze zajmowałem się jakiegoś rodzaju twórczością.

W dużym skrócie: jako kilkulatek pisałem jakieś tam teksty (od 2000), potem przez kilka lat uczęszczałem na lekcje rysunku akademickiego, w międzyczasie zacząłem grać na gitarze (od 2002), pisać piosenki (od 2003), potem utwory instrumentalne (od 2005), na studiach (2007-2012) pisałem artykuły naukowe, realizowałem projekty badawcze, wtedy też zacząłem tworzyć mapy myśli (od 2012) i notatki wizualne (od 2015). No a od 2018 r. zacząłem tworzyć treści na Instagrama i bloga, czyli zostałem twórcą internetowym.

Wcześniejszą swoją twórczością dzieliłem się wyłącznie z najbliższymi i przyjaciółmi. Nie miałem wtedy dostępu do Internetu, więc wszystko de facto lądowało “w szufladzie”.

Potem, jak już miałem dostęp do sieci, założyłem kanał na YouTube (2008). Wrzucałem tam filmiki gitarowe z własnymi kompozycjami oraz utworami klasycznymi. Był to mój pierwszy projekt online. Ale po kilku latach to rzuciłem, ponieważ nie miałem wobec tego żadnych większych planów lub raczej… pomysłu. Nadal komponowałem, grałem, uczyłem gry na gitarze.

Łowca Pomysłów

W 2015 roku (“znudzony” doktoratem) zacząłem bardzo poważnie interesować się zagadnieniami związanymi z Procesem Twórczym. Czytałem literaturę przedmiotu, analizowałem własną twórczość. W 2016 r. wydałem pierwszego ebooka pt. Łowca pomysłów.

Ebooka wydałem za pośrednictwem wydawnictwa, które w żaden sposób nie pokierowało kampanią marketingową. Przyznam, że również to olałem – ebook pojawił się “ot tak, na równym miejscu”. Nie miałem strony internetowej, fanpage’a, ani też w żaden sposób nie budowałem swojego wizerunku eksperckiego online.

Niemniej jednak, pierwszy ebook stał się osią, wokół której rozwijała się moja przyszła autorska Koncepcja Zarządzania Procesem Twórczym. Powstawało bardzo dużo treści, której… nigdzie nie promowałem.

Wtedy (wrzesień 2018) moja siostra zmotywowała mnie do założenia profilu na Instagramie, na którym mógłbym dzielić się swoją wiedzą i notatkami wizualnymi. I tak powstał profil Łowcy Pomysłów (od 01.09.2020 r. profil nazwa profilu zawiera imię i nazwisko). Nie byłem fanem mediów społecznościowych, ale od wrzucenia pierwszego postu od razu je pokochałem. Idąc za ciosem założyłem profil Łowcy na Facebooku.

Już po kilku miesiącach aktywności robiłem pierwsze warsztaty nt. Procesu Twórczego na UMCS w Lublinie. Niedługo potem założyłem bloga lowcapomyslow.pl, wydałem nowego ebooka i… jak widać

stałem się “więźniem” projektu-marki Łowca Pomysłów.

Nie przeszkadzało mi, że moi obserwujący i subskrybenci kojarzyli mnie jako Łowcę Pomysłów, a nie z imienia i nazwiska. Muszę przyznać, że publikowanie treści pod pseudonimem/ nickiem jest bardzo wyzwalające! Ale czuć było wind of change

Kreatywne Notatki

Profil i blog Łowcy Pomysłów się rozwijały, ale po kilku miesiącach nadszedł mały kryzys… Mój Projekt był w całości skupiony wokół merytorycznych i eksperckich treści na temat Procesu Twórczego. I był, co tam dużo mówić, dość niszowy. Osobiście tak nie uważam, ale mówią o tym statystyki i moja głowa w tym, by donieść to zagadnienie szerszemu gronu.

A w moim Twórczym Życiu działo się tak wiele! Nie mogłem (lub uznałem, że nie mogę) podzielić się tym jako Łowca, ponieważ (moim zdaniem) “rozcieńczyłoby” to mój profil. Ponadto, nie mogłem zaniedbać bloga ani Instagrama, przełączając się na dłuższą chwilę na swoje inne projekty. A u mnie takie przeskakiwanie z pomysłu na pomysł jest normą.

Czułem, że muszę coś zrobić. Na spokojnie przeanalizowałem statystyki profilu Łowcy i odkryłem, że największą popularnością i “zapisywalnością” cieszyły się moje posty z notatkami wizualnymi (będącymi ilustracjami do postów lub artykułów na blogu).

Wtedy zdałem sobie sprawę z tego, że co tydzień tworzę notatki wizualne na różne interesujące mnie tematy (nie samym Procesem Twórczym przecież żyję) i że mogą być ciekawe także dla innych, a nie zalegać w moim segregatorze.

W ciągu jednego dnia (31.03.2019) podjąłem decyzję o założeniu drugiego profilu na Instagramie. Zdecydowałem, że na nim będę dzielił się swoimi notatkami wizualnymi, niezależnie od tematu, jaki poruszają.

Tak powstały Kreatywne Notatki na Instagramie. Tego samego dnia kupiłem domenę kreatywnenotatki.pl, na której zrobiłem galerię, założyłem bloga i wrzuciłem ofertę.

PS. Strona kreatywnenotatki.pl jest już wyłączona w ramach przeniesienia wszystkiego na niniejszą stronę. Niedługo zapełnię Galerię najbardziej popularnymi notatkami oraz uzupełnię sekcję Notowanie Wizualne w menu.

Kreatywne Notatki były strzałem w dziesiątkę! W krótkim czasie zarówno na Instagramie, jak i na Facebooku zgromadziły znacznie większą społeczność, niż Łowca, a moje posty zostały zapisane już bodajże łącznie 2500 razy.

Poczułem się wolny. W odróżnieniu od Łowcy Pomysłów, gdzie dbałem o regularność postów i artykułów (które wymagały naprawdę dużo czasu), Kreatywne Notatki były powiewem wolności artystycznej. Żadnych ograniczeń tematycznych, żadnych rozbudowanych opisów, publikuję kiedy chcę i kiedy coś powstanie. I nawet, jak znikałem na dłuższą chwilę, to i tak codziennie ktoś dołączał do mojej społeczności. To jest prawdziwy “samograj”.

Po napisaniu kilku artykułów nt. notowania wizualnego i map myśli (gościnnie dla UMCS w Lublinie) uznałem, że wolę jednak po prostu wrzucać notatki i… robić warsztaty. Natomiast zamiast pisania artykułów wolę stworzyć ebooka/ kurs notowania wizualnego, nad którym właśnie pracuję.

I mimo, że Kreatywne Notatki były (i są) powiewem wolności, to odezwała się we mnie kolejna “stłamszona” (“stłamszona” w sensie rozwijająca się wyłącznie offline) w szufladzie pasja.

Muzyka

I to było ostatnią kroplą.

Dlaczego projekty-marki to już dla mnie za mało (lub “za dużo”), a marka osobista jest w sam raz?

W związku z przyczynami, opisanymi w powyższych akapitach, podjąłem decyzję o “spięciu” wszystkich swoich projektów (online i offline, których nota bene jest więcej) pod jedną marką i nazwą – marką osobistą.

Będzie/ jest to nie lada wyzwanie “logistyczne”. Aczkolwiek wiem, że będzie to w moim przypadku najlepszym rozwiązaniem, z jakiej strony by nie patrzeć. Przede wszystkim, operacja Konsolidacja “rozwiąże mi ręce” i da więcej swobody i przestrzeni do dzielenia się zarówno wiedzą, jak i twórczością w zgodzie ze sobą.

Jakie problemy/ przyczyny/ niezaspokojone potrzeby sprawiły, że właśnie odchodzę od osobnych projektów-marek?

“Ograniczenia” tematyczne contentu. Marka osobista “pomieści” wszystko

Mimo że online (ale także stacjonarnie) “ciągnę tylko” 2 duże projekty (wspomniany Łowca Pomysłów i Kreatywne Notatki), to offline działam na rzecz co najmniej kilku nie mniej obszernych projektów. Tyle że… projekty te nie istnieją (praktycznie) w Internecie.

Jeśli zajrzysz do menu na mojej stronie, to zobaczysz, że obszarów, w których działam, jest więcej, niż dwa. W ramach tych dziedzin jest jeszcze kilka subdyscyplin, w których się rozwijam i w których także powstają zarówno wytwory materialne i niematerialne, jak i wiedza.

Ale tematycznie nie pasują ani do Łowcy Pomysłów, ani do Kreatywnych Notatek. Natomiast w ramach marki osobistej tematy te “zmieszczą się” bez problemu.

Brak wspólnego mianownika. Teraz jest nim nazwisko

Wszystkie moje projekty online i offline, owszem, mają wspólny mianownik: twórczość (w różnych obszarach) i generowanie oraz dzielenie się wiedzą.

Mógłbym wymyślić/ stworzyć mega szeroki projekt, który np. w nazwie uwzględniałby te kwestie, ale po co? Najłatwiej jest po prostu posłużyć się marką osobistą i przypisaną do niej klarowną misją/ deklaracją. Nie chcę już podpisywać się raz jako Łowca Pomysłów, raz imieniem i nazwiskiem.

Poza tym, kto wie, co jeszcze (projekt, nowa dziedzina) przyjdzie mi do głowy (a na pewno przyjdzie!). Mogłoby się jeszcze okazać, że mimo tak szerokiego wspólnego mianownika, coś by się w nim “nie zmieściło”… A nie chcę już tworzyć kolejnych projektów-marek.

Podział na obszary/ projekty-marki nie pozwalał pokazać całości

Nie utożsamiam się z jakąś jedną dziedziną, którą się zajmuję, tylko ze wszystkimi na raz. To one razem, uzupełniając się, stanowią o mnie jako o twórcy kompletnym.

W gruncie rzeczy, te obszary, na pozór oddalone od siebie, przeplatają się ze sobą. Korzystają nawzajem z wiedzy i kompetencji. Chciałbym to pokazać i wykorzystać.

Dzięki temu nie będę pisał o “wyizolowanym” teoretycznym Zarządzaniu Procesem Twórczym. Pokażę to w case’ach w każdym obszarze, którym się zajmuję, w każdym wytworze. Notowanie Wizualne i mapy myśli wykorzystuję wszędzie, nie jest to sztuka dla sztuki. Tworzenie muzyki, gra na instrumencie, blogowanie, rozwój osobisty, nauka/ uczenie się – w tych dziedzinach także korzystam z całej tej wiedzy i wszystkich narzędzi.

Podział na obszary/ projekty-marki zaburzał regularność contentu. A dzieje się cały czas!

Jestem osobą nadkreatywną. Nie ma dnia, w którym bym czegoś nie stworzył lub nie dołożył kolejnej cegiełki do jakiegoś projektu. Od lat pracuję jednocześnie nad wieloma, często bardzo różnymi* projektami.

* pod względem dziedziny, jak i ilości czasu/energii potrzebnych na osiągnięcie zakładanych celów

W związku z tym, “w realu” codziennie i regularnie powstaje u mnie dużo materiału na content, pomysłów, kwestii do podzielenia się, kulis pracy. Przeskakuję z pomysłu na pomysł, z projektu na projekt i na jakiś czas jestem wyłączony z pozostałych. Pracuję “falami” i “zrywami”.

Nie jest to dobre dla moich profili w mediach społecznościowych i stron internetowych dedykowanych poszczególnym projektom. Powstają tam wtedy “luki“.

W ramach jednej strony internetowej, jednego profilu w danym medium społecznościowym przypisanego do mojego nazwiska i marki osobistej o szerokim zasięgu będę mógł dzielić się wszystkim, na bieżąco, umieszczając to jedynie w odpowiednim miejscu.

Ponadto, kategoria Dziennik Nadkreatywności powstała właśnie w tym celu:

  • spięcia poszczególnych kategorii, w których wpisy będą bardziej merytoryczne i wyspecjalizowane,
  • częstszych “twórczych sprawozdań”,
  • bardziej luźnych wpisów.

Ciągłość zostanie zachowana.

Projekty-marki online prowadziły do zaniedbania projektów offline. Teraz są na równi

Zdając sobie sprawę z konieczności regularnych publikacji w ramach projektów online, stawiałem je niejako wyżej od tego, czym się zajmowałem offline. A wcale nie jest tak, że uważam, że rzeczy, którymi nie dzieliłem się w Internecie są gorsze lub mniej priorytetowe.

Tak naprawdę, za każdym razem, kiedy siadałem do komponowania muzyki, pisania tekstów np. nt. rozwoju osobistego (ale też zdarzyło mi się naszkicować kilka pomysłów na powieści) lub innych refleksji, zbierania materiałów na podręcznik/ kurs gry na gitarze itd., żałowałem, że tym się nie dzielę online.

Uważam, że każdy z tych projektów zasługuje na swoją przestrzeń w Internecie, ale także na własny produkt w moim sklepie. Ponadto, może być ciekawy i pożyteczny dla wielu osób.

Teraz będę mógł o tym wszystkim pisać, chwalić się, promować, inspirować, pokazywać kulisy, otrzymywać feedback. No i dzielić się tym z szerszą społecznością.

Brak wykorzystania technicznego potencjału tej strony www – Website System. Mam centrum dowodzenia

Strona vadimgierko.com jest zainstalowana na o niebo bardziej zaawansowanym systemie zarządzania treścią i oprogramowaniu, niż miało to miejsce w przypadku stron www Łowcy Pomysłów, jak i Kreatywnych Notatek (ta druga już nie funkcjonuje).

Miałem tę stronę od końca ubiegłego (2019) roku, ale… nie korzystałem z jej potencjału (z wyjątkiem sklepu internetowego) – za bardzo absorbował mnie blog Łowcy.

Zdałem sobie sprawę z tego, jak wielkie to jest marnotrawstwoDlaczego?

Dlatego, że na vadimgierko.com mam:

  • automatyczny sklep internetowy,
  • rozbudowany blog z systemem kategorii,
  • modułową stronę główną (kilkanaście modułów),
  • możliwość tworzenia i edycji stron za pomocą w pełni funkcjonalnego Elementora (przeciągam, upuszczam i gotowe),
  • platformę do tworzenia kursów online,
  • integrację ze wszystkim, z czym tylko można zintegrować (muszę tylko jeszcze skonfigurować kilka rzeczy),
  • mnóstwo wtyczek, widgetów i innych bajerów, których nazw nie chcę przekręcać,
  • wielofunkcyjny panel, w którym mogę wszystkim intuicyjnie zarządzać i szybko tworzyć treści w takiej formie, w jakiej sobie wymarzyłem,
  • wersje strony w różnych językach. A w planach mam działanie na bardziej globalną skalę, więc będzie mi podwójnie łatwiej – w końcu znam 4 języki 😉

To jest/ będzie centrum dowodzenia moją marką w Internecie.

To właśnie ta technologia dodatkowo zmotywowała mnie do połączenia wszystkiego pod jedną marką i osadzenia na jednej stronie www. No i pobudziła moją wyobraźnię i kreatywność! Mogę nie tylko pisać ebooki i wrzucać je do sklepu. Mogę także tworzyć kursy online (co zamierzam wkrótce zrobić), które mogę łatwo stworzyć we własnym panelu!

Więcej szczegółów na temat możliwości, jakie otwiera przed Wami Website System, przeczytacie w artykule Piotra Wnuczka (twórcy systemu) 10 rzeczy, o których musisz wiedzieć zakładając stronę internetową.

PS. Przypomniał mi się jeszcze jeden istotny szczegół – Website System ciągle się rozwija. Ostatnim mega udoskonaleniem było stworzenie platformy do tworzenia kursów – zanim się pojawił, nie myślałem “na poważnie” o robieniu kursów. Ale teraz – tak! Więc zakładam, że kolejne zmiany od strony technicznej mogą zaowocować motywacją/ okazją do działania w obszarach, które wcześniej były mi obce.

Budowanie spójnej i pojemnej marki osobistej jest tym, do czego od dawna się przymierzałem

Ileż to się już naczytałem na temat budowania marki osobistej. Ileż opinii i rad wysłuchałem i jakżeż długo to do mnie nie docierało…

Dobre pomysły wpadają mi do głowy często i szybko, ale dojrzewają długo + zderzają się z moim (niejako automatycznym) wewnętrznym oporem. Taką mam twórczą naturę… Ale grunt, że ostatecznie podejmuję działanie (i zawsze żałuję, że nie zrobiłem tego wcześniej!).

Być może zacząłem od działania online jako Łowca Pomysłów, ponieważ tak było mi łatwiej? Uważam, że był to dobry tytuł dla pierwszego ebooka, dla nazwy profilu, uwzględniając to, że głównie pisałem o zarządzaniu pomysłami i ich generowaniu. A jak stworzyłem Kreatywne Notatki, to podążałem wytyczoną wcześniej ścieżką. “Chowanie się” za nickiem daje dużo swobody. Ale teraz tej swobody będzie o niebo więcej!

Ale przestałem się mieścić w tych nickach. Dlatego założyłem już prawie rok temu domenę, zawierającą imię i nazwisko. Niewiele później stałem się posiadaczem Website System, ale czekałem na odpowiedni moment. Moment, w którym decyzja będzie w zgodzie z moim wnętrzem.

I ten moment właśnie nadszedł. Po dłuższym urlopie, podczas którego miałem czas na refleksję, ewaluację swoich działań i wsłuchanie się w swoje artystyczne i rozwojowe potrzeby. To, co pisałem o Inkubacji – sprawdziło się w 100% (po raz kolejny).

Zarządzanie jednym profilem w każdym medium społecznościowym jest łatwiejsze, niż kilkoma

Ogromna oszczędność czasu, ale także więcej czasu (aktualnie niezbędnego!) dla każdego z obszarów mojej działalności. Będzie na bieżąco, na temat, którym aktualnie się zajmuję, więc i ciągłość/ regularność contentu zostanie zachowana.

No i jeden wspólny marketing! (przynajmniej tak mi się teraz wydaje)

Nie chcę i nie mogę dłużej być rozerwany pomiędzy różnymi profilami, różnymi stronami www, a w dodatku projektami offline’owymi, które chcą “wydostać się na powierzchnię”!

No i dokumentacja różnych projektów teraz również będzie w jednym miejscu oraz dodatkowo w Dzienniku Kreatywności.

Niedawno założyłem profil na LinkedIn i od razu posłużyłem się imieniem i nazwiskiem. To samo stanie się z pozostałymi mediami społecznościowymi. Od dzisiaj (01.09.2020) Instagram Łowcy funkcjonuje pod moim nazwiskiem. Na totalnie zaniedbanym YouTube zawsze tak było. A teraz nadejdzie czas na Facebooka.

Budowanie większej społeczności o szerszych zainteresowaniach

Społeczność Łowcy Pomysłów jest dość różnorodna – są to osoby o różnych talentach i zainteresowaniach. Ja z kolei dzieliłem się tam do niedawna wyłącznie zagadnieniami stricte dotyczącymi Zarządzania Procesem Twórczym. I tego też ode mnie oczekiwali moi obserwujący.

Z kolei Kreatywne Notatki przyciągają po prostu… wszystkich 🙂 W związku z tym, społeczność Kreatywnych jest kilkukrotnie większa od społeczności Łowcy. Wrzucam tam notatki wizualne na tak różne tematy, że każdy znajdzie coś dla siebie. Tam też nie ma długich opisów, więc uwaga skupia się jedynie na treści wizualnej. Dlatego też jest chętnie podawana dalej i zapisywana, co mnie bardzo cieszy.

Chciałbym te społeczności połączyć ze sobą (mimo że i tak wiele osób obserwuje 2 konta). Ale także chciałbym przyciągnąć nowe osoby, do których nie jest łatwo dotrzeć, a którym także mam bardzo dużo do zaoferowania.

Zależy mi przede wszystkim na osobach, które np. tworzą muzykę lub grają na instrumentach. To jest Proces Twórczy bez dwóch zdań, a na Łowcy, ani tym bardziej na Kreatywnych nie miałem “miejsca”, by swoją wiedzą (pracuję nad konsolidacją swoich notatek nt. tworzenia muzyki i gry na gitarze, by ostatecznie napisać ebooka i zrobić kursy) i twórczością się dzielić. Teraz będzie ku temu okazja i miejsce.

Ponadto zależy mi na osobach, które się rozwijają w innych dziedzinach i nie obce jest im zagadnienie rozwoju osobistego. Uczenie się? Też mam coś do powiedzenia na ten temat. W końcu uczę się cały czas aż po dziś dzień, przekazuję i przekazywałem wcześniej swoją wiedzę. Pisanie? O, tak! Jak widzisz, jest miejsce dla wszystkiego i dla wszystkich 😉

Jak już wspominałem, jestem osobą nadkreatywną i takie osoby też chętnie poznam!

Dzielenie się wiedzą i twórczością w jednym miejscu. Wszystko pod ręką, nawet sklep

Być może dlatego, że przekroczyłem już magiczną 30, a być może po prostu fakt, że mam tak dużo wiedzy do przekazania sprawił, że postanowiłem jak najszybciej zacząć działać. I podzielić się CAŁĄ WIEDZĄ, jaką mam!

Dlatego obecnie pracuję nad podręcznikiem/ ebookiem/ kursem/ kategoriami na blogu nt.:

  • tworzenia muzyki i pisania piosenek,
  • map myśli,
  • notatek wizualnych,
  • nauki gry na gitarze i…
  • jeszcze kilku tematów, których na razie nie chcę zdradzać.

Zrobię wszystko, by ta wiedza opakowana w artykuły na blogu i media społecznościowe oraz… produkty jak najszybciej dołączyła do ebooka Zarządzanie Procesem Twórczym na półce mojego sklepu. No i trzeba wreszcie wykorzystać możliwości platformy do kursów online na mojej stronie!

A przy okazji dzielenia się wiedzą, chciałbym dzielić się tym, co powstaje dzięki aplikacji tej wiedzy. Dlatego powoli zacznę wrzucać zarówno tutaj, jak i na moje profile muzykę i wszelkiego rodzaju inną twórczość. Moja szuflada już pęka w szwach.

Pokazanie Zarządzania Procesem Twórczym (a raczej Procesami) w praktyce

Mimo że przyczyn, dla których konsoliduję wszystkie projekty “pod jednym dachem”, jest więcej, to myślę, że na tym punkcie skończę.

Najpierw obawiałem się (zresztą nadal się obawiam, ale mniej), że taka globalna zmiana sprawi, że wiele osób może zrezygnować z obserwacji np. Łowcy Pomysłów. W końcu temat Zarządzania Procesem Twórczym, który tam prezentuję, stanie się teraz “tylko” jednym z tematów. Ale…

Po dłuższej analizie i refleksji, zdałem sobie sprawę, że przecież cała ta konsolidacja i wrzucenie wszystkiego do “jednego twórczego wora” będzie tak naprawdę…

kolejnym dowodem, naocznym przykładem i szerszym ujęciem tematu Zarządzania Procesem Twórczym w praktyce, a raczej Procesami Twórczymi w liczbie mnogiej!

Dlatego myślę, że każdy z Was – lojalnych obserwujących Łowcy – tylko i wyłącznie na tym zyska. No i mi będzie łatwiej pokazać wiele rzeczy, nie uciekając do abstrakcji.

A poza tym, zauważyłem, że ostatnie moje “skoki w bok” z contentem wykraczającym poza sam Proces Twórczy, spotkał się z Waszą aprobatą i powiększył trochę nasze grono.

Podsumowanie i spoiler dalszych działań

Teraz już wiesz, jakie przesłanki przesądziły o tym, że łączę swoje projekty online pod znamionami marki osobistej oraz uzupełniam je projektami, które nie miały okazji wyjść poza strefę offline.

Gdybym teraz miał komuś w podobnej sytuacji (czyli jeśli “ciągnie” co najmniej dwa różne projekty) doradzać, to zdecydowanie powiedziałbym:

Od razu pracuj na swoje imię i nazwisko.

Zresztą, ostatnio tak już doradzałem kilku osobom i poskutkowało 😉 A teraz z ciekawością będę śledzić losy tych, którzy nadal rozwijają projekty-marki oraz tych, którzy skutecznie budują swoją markę osobistą.

Ale sama deklaracja konsolidacji projektów w ramach marki osobistej to dopiero początek (oficjalnych) działań.

Teraz jest czas na całą (od jakiegoś czasu zaplanowaną i rozrysowaną oczywiście w postaci mapy myśli) “logistykę” (o szczegółach powiem w kolejnym artykule):

  • nowa identyfikacja wizualna. Tu liczę na pomoc Leny Gierko – mojej uzdolnionej siostry-graficzki, która zawsze za każdym razem przewyższała moje oczekiwania,
  • łączenie/ przekształcanie/ wygaszanie i odpowiednio uzupełnianie profili w mediach społecznościowych + praca ze społecznością,
  • rozbudowa (a raczej budowa…) niniejszej strony internetowej (masa pracy)
  • nowy newsletter i szeroko zakrojona integracja z mediami.

A także ogarnięcie tematu poradników nt.:

  • tworzenia i wykorzystania map myśli (praca w toku),
  • tworzenia muzyki instrumentalnej i piosenek (praca w toku),
  • notowania wizualnego (zebrane notatki z dwóch lat).

No i… twórcze przeskakiwanie z tematu na temat 😉

Dziękuję, że dotarłeś/aś do końca!

Klikaj w przyciski mediów społecznościowych w menu tej strony. Na razie to jest jedyne miejsce, gdzie możesz mieć ze mną kontakt i dowiedzieć się o postępach zmian. No i dam znać, kiedy założę newslettera.

lub częściej zaglądaj na tą stronę

lub zapisz się do newslettera na blogu Łowcy Pomysłów (na dole strony) – lista i tak zostanie przeniesiona do nowego newslettera 😉

Vadim Gierko

Poprzedni wpis:
Następny wpis:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *